2014/10/27

beige







 coat Max Mara-second hand / leather pants Zara / t-shirt Mango / scarf second hand / bag Zara / heels Parfois

Na wycieczce w górach tak niemiłosiernie wymarzłam, że teraz chłód w moim mieście ani trochę mi nie straszny. Mając na sobie perę warstw ubrań (naprawdę ciepłych!) nie czułam niektórych części mojego ciała za to teraz świecę gołymi piętami w butach na obcasach i nie zapinam płaszcza bo przecież jest ciepło! Jak nic przypłacę to choróbskiem (a może i nie?). Więc w niedzielne popołudnie spacerowałam wśród kolorowych liści rozpięta, w od niechcenia narzuconym na siebie szaliku, a jak tylko zrobiło się z czasem chłodniej wygrzałam się na gorącej czekoladzie w pobliskiej kawiarence. Co wy myślicie o "nie do końca" ciepłym stroju? Powinniśmy celebrować to, że nie ma jeszcze mrozów albo ubezpieczać się przed tą zdradziecką pogodą i zakładać wełniane czapki? 

On a trip in the mountains I so mercilessly freeze, that now chill in my town and I don't scary the cold. Wearing layers of clothes (really hot!) I did not feel certain parts of my body as it is now a candle bare foot boots on high heels and no coat caught because it is warm! As it costs me nothing and hospital (or maybe not?). So on Sunday afternoon I walked among the colorful leaves with the casually thrown over one another scarf, and as soon as it got colder time to heat up the hot chocolate at a nearby cafe. What do you think about "not quite" warm clothes? We should celebrate the fact that it does not have a cold or insure themselves against treacherous weather and wear woolen caps?

2014/10/24

throwback to paradise




Właśnie wróciłam z gór. Piję melisę w towarzystwie płonącej czekoladowej świeczki i mojej wygłodniałej papugi. W głowie wirują mi różne myśli i co chwilę pojawiają się nowe refleksję. W Ustroniu podarowałam sobie robienie zdjęć, żadnej fotorelacji nie będzie. Za to wróciłam do tej z Wrocławia, do mojego coffee time. I zastanawiam się, analizuję, kalkuluję jak to jest, że na tych wszystkich wyjazdach czuję się odrobinę szczęśliwsza niż tu i teraz. A przecież nie sztuką jest być szczęśliwym przez chwilę, na wyjeździe, z ukochanym, przyjaciółmi, zaspakajając jakąś zaistniałą w sobie ciekawość świata. Kawa z solidną dawką bitej śmietany z przyjaciółką w centrum górskiej miejscowości przed odjazdem pociągu to prawdziwa przyjemność, ale czy powinniśmy cały czas się cieszyć tą przeszłą czynnością czy dążyć do zaistnienia nowych, a teraz się nią zaspokajać?

Just got back from the mountains. Melissa drink in the company of chocolate candles burning and my ravenous parrot. In my head spin me some thoughts and every now and then there are new reflection. In Ustroń I don't gave myself taking pictures and I don't  photorelation. But I came to this from Wroclaw to my coffee time. And I wonder, I analyze, I calculate how is it that all these trips I feel a bit happier than the here and now. And the trick is not to be happy for a moment, with boyfriend, friends, satisfying some have affected the curiosity of the world. Coffee with a solid dose of whipped cream with a friend in the center of the mountain town before the train is a real pleasure, but whether we should still enjoy this past act or strive for the existence of new, and now I meet her?

2014/10/21

life full of roses



Life full of roses, gdzie nie spojrzysz tam kujący kolec. Nie będę wam się tłumaczyć dlaczego wpisy ostatnio pojawiają się coraz rzadziej i obiecywać poprawy. Stali czytelnicy wiedzą, że raz na jakiś czas muszę zniknąć z własnego bloga by dogonić moje prywatne życie, nadrobić obowiązki i wrócić ze świeższym spojrzeniem na to wszystko co się wokół mnie dzieje. I choć ostatnio dużo się pozmieniało to mam wrażenie, że poza ogromną liczbą zaliczeń w szkole i masą nauki nic się nie dzieje. Ale już w ten czwartek jadę w góry, w przyszłym tygodniu idę zapisać się na prawo jazdy i rzecz, która najbardziej mnie cieszy: kupiłam sobie nowy obiektyw! Ale to zdecydowanie temat na osobny wpis! Jeśli pogoda jutro dopisze to na pewno wykorzystam swoje nowe fotograficzne możliwości. Dzisiejsze zdjęcia to namiastka ćwiczeń na nowym sprzęcie, między nauką angielskiego a polskiego pstrykam co tylko wpadnie mi w oko!

Life full of roses, where you look there fying the spike. I'm not going to explain to you why entries lately are becoming rarer and promise improvement. Regular readers know that once in a while I have to disappear from my blog to catch up with my private life, to make up the responsibilities and come back with fresher look at everything that is happening around me. And although lately Things have changed a lot, I feel that a huge number of credits outside the school and mass learning nothing happens. But this Thursday I'm going to the mountains, next week I'm going to sign up for a driver's license, and the thing that most pleases me: I bought a new lens! But this is definitely a topic for a separate post! If the weather tomorrow will add it certainly will use their new photographic possibilities. Today's photo is a substitute exercises on new hardware, between learning English and Polish snapping at just fall into my eye!

2014/10/15

THE BETTER START

 






































The better start in my adult life ... Marzyło mi się by swoje "dorosłe" życie rozpocząć w podróży. Kocham ten stan przemieszczania się z jednego miejsca na drugie, odkrywania innych terytorium, próbowania nowych rzeczy. Nie zawsze liczy się dla mnie cel podróży ale już same myśli towarzyszące mi w czasie drogi. Wraz z moim ukochanym następnego dnia po moich urodzinach spakowaliśmy się w torbę i ruszyliśmy pozwiedzać Wrocław. Cudowny widok z 49 piętra w Sky Tower, klimatyczny Ostrów Tumski z mostem zakochanych (  nie wiedziałam, że sprawi mi tyle radości zostawienie na nim swojej kłódki! ), kolorowy tętniący życiem rynek, najlepsze pierogi jakie jadłam w całym moim życiu, pokaz fontann i ludzie robiący bańki mydlane - giganty. Tak będę wspominać urodzinową wyprawę do Wrocławia. Mam nadzieję, że zdjęcia oddadzą urok tych trzech dni magicznie spędzonych w tym mieście. 

The better start in my adult life ... I dreamed that my "adult" life to begin the trip. I love this state to move from one place to another, explore other territory, trying new things. Not always matters to me destination but same thoughts accompany me on the way. Along with my boyfriend the next day after my birthday we packed up in a bag and went sightseeing Wroclaw. Wonderful view from 49 floors at the Sky Tower, climatic Cathedral Island with a bridge in love (I did not know that will make me so much joy leave your lock on it!), Colorful bustling market, the best dumplings that I ate in my entire life, fountain show and the people doing soap - giants. Yes I remember a birthday trip to Wroclaw. I hope that the pictures would give the charm of these three days spent in this magical city.